Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dbałość o partnera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dbałość o partnera. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 kwietnia 2013

Rozczarowanie w związku

W poście Gorący żar ogniska domowego za Mieczysławem Plopą podałam cztery wymiary związku: intymność, samorealizacja, podobieństwo i rozczarowanie. Wszystko, co do tej pory zostało napisane o pierwszych  trzech (intymność, samorealizacja, podobieństwo) ma na celu uchronić nas przed czwartym: ROZCZAROWANIEM.

Przedłużający się okres rozczarowania może skutkować frustracją, która wywołuje w nas chęć szukania rozwiązań poza związkiem. Często działa jako reakcja na przedłużający się stan dyskomfortu, będąc mechanizmem obronnym w celu ratowania swojego życia. Jak łatwo się domyślić skutkuje to, w pierwszej kolejności zaburzeniem sfery seksualnej w związku, a następnie na przykład zdradą, prowadzeniem „podwójnego życia”, aby dla dobra dzieci nie „niszczyć” rodziny… W rezultacie niszczymy rodzinę i podstawowe jej wartości, takie jak miłość, poczucie bezpieczeństwa, bliskość, zaufanie, odpowiedzialność, szczerość itd., a nasze dzieci uczą się rozczarowania, stresu, konfliktu i zaczynają traktować te wartości jako normę, tworząc spiralę nienawiści.

Sposoby pielęgnowania związku opartego na miłości.
Pamiętaj czemu służy okres próbny. To czas, kiedy pogłębiamy intymność, uświadamiamy sobie siłę uczuć, tworzymy nasz związek. Bądź kreatywnym, angażuj się we wszystkie sfery Waszego życia, zaskakuj go w życiu codziennym i sypialni. Masz wiedzę, która może Ci służyć. Nie wstydź się bliskości i czułości, czułych słów i gestów oraz zapewnień o uczuciach. Rozbudzaj w sobie potrzeby seksualne i wzajemnej bliskości, aby łączyć miłość, pożądanie i partnerstwo. Kokietuj partnera i pozostawaj z nim w ciągłym flircie. To zapewni Wam świeżość i atrakcyjność relacji.

Musisz być sobą w tym związku, ale również dawać z siebie całą swoją kreatywność. Jeśli tak nie jest, wchodzisz w tę relację z przekonaniem, że jakby coś się nie powiodło, to zawsze można się rozstać, prowokujesz więc samospełniającą się przepowiednię. Dlatego zmień sposób myślenia, bo wszystko zaczyna się w Twojej głowie. Jeśli chcesz sprawdzać związek, to bądź nastawiony pozytywnie, bądź otwarty i kreatywny. Szukaj rozwiązań, kiedy natrafisz na problem. Jednocześnie zachowaj uważność na swojego partnera i oceniaj jego potencjał. Nie jest ważne, że popełnia błędy, kiedy szybko się uczy i wyciąga wnioski. Jeśli naprawdę zależy mu na rozwoju w tym właśnie związku, znajdzie w sobie wewnętrzną siłę i motywację, by walczyć z przeciwnościami losu, a także uczyć się zaspokajania potrzeb związku.

Najlepszym narzędziem porozumienia i wzajemnego uczenia się jest skuteczna komunikacja (o niej w następnym poście).

Zapraszam do poznania naszej oferty warsztatów dla par.
Jeżeli potrzebujesz indywidualnej konsultacji, skontaktuj się ze mną e-mailowo.

czwartek, 28 lutego 2013

Intymność

W poprzednim wpisie za Mieczysławem Plopą podałam cztery wymiary związku: intymność, samorealizacja, podobieństwo i rozczarowanie. Żeby Was uchronić przed tym ostatnim w kolejnych postach omówię pierwsze trzy. Dzisiaj intymność – bliskość fizyczna i emocjonalna, czyli seks i nie tylko…

To, co nas łączy, czyli bliskość fizyczna ma zostać najcudowniejszym rytuałem i nieustannym upewnianiem swojego partnera o jego atrakcyjności dla nas. Dlatego, kiedy partner próbuje się zaniedbać, czyli komfort zaczyna dominować nad potrzebą utrzymywania smukłej sylwetki czy muskulatury, trzeba go delikatnie motywować. Ważne jest rozumienie partnera i jego potrzeb w kontakcie intymnym. Można tu wykorzystać wiedzę o systemach reprezentacji, z których jeden jest dominujący w stosunku do pozostałych. Jesteśmy wzrokowcami, słuchowcami lub kinestetykami i to, który z tych systemów jest dominujący u naszego partnera, bezpośrednio przekłada się na to, w jaki sposób zaspokaja on swoje potrzeby. Jeśli więc mamy do czynienia ze wzrokowcem, to w sytuacjach intymnych będzie wolał na nas patrzeć i to będzie źródłem jego podniety. Warto więc zadbać o piękną bieliznę lub atrakcyjne otoczenie, zapalić dyskretne światło albo rozświetlić sypialnię płomieniami świec, móc rozbierać się w trakcie współżycia i podnosić napięcie miłosnego uniesienia. Nasze ciało też jest dla wzrokowca ważne, a więc ułożone włosy, które mogą grać swoją rolą w akcie miłosnym, delikatny makijaż, jakieś seksualne akcesoria, które partner lubi... Film erotyczny też może być wstępem do waszych igraszek albo taniec w Twoim wykonaniu. Nasze nastawienie na partnera powinno oczywiście być wzajemne,  więc my też możemy zadbać o siebie.

Jeśli jesteśmy słuchowcami zadbajmy o ulubioną muzykę, która towarzyszyła nam wcześniej i mamy związane z nią wspomnienia. Pamiętajmy, że słuchowiec lubi słuchać i mówić, więc przekazujmy mu swoje fantazje erotyczne, które będą podnietą również dla naszego ucha. Możemy mówić, co mamy zamiar robić,  jak również pytać partnera o doznania. Wszystkie wydawane przez nas i partnera dźwięki, westchnienia… będą też działały stymulująco podgrzewając intymną atmosferę. Pozwólmy parterowi grać na Twoim ciele jak na instrumencie. Niech wydobywa z Ciebie wszystkie możliwe brzmienia.

Jeśli jest kinestetykiem, to wszelki dotyk, pieszczota będzie tym, czego potrzebuje. Kinestetyk jest smakoszem więc wszelkie pomysły kulinarne połączone z seksem spełnią jego oczekiwania. Wszystkie zagadki, co to jest, kiedy będzie mógł tylko smakiem odgadnąć, jaki owoc chcesz mu zaserwować, na pewno rozbudzi jego apetyt na seks i uatrakcyjni fazę wstępną waszej łóżkowej przygody. Pozwól,  aby Twoje ciało było całe obiektem pieszczot, pozwól się wąchać i smakować… Zadbaj też o pościel, aby była aksamitna i miękka; żadna kora nie wchodzi w grę!

Także wychodząc z łóżka, a wchodząc w codzienne życie pamiętaj, że ze słuchowcem trzeba flirtować. Przekomarzaj się z nim, moduluj głos od szeptu do krzyku, wzdychaj, wszystko to jest dla niego „brzmiące” bo świat dźwięków to jego bajka. Będzie wsłuchiwał się w Twój głos, ale będzie również mówił do Ciebie raz ciepłym, raz zupełnie innym tonem. Pozwól mu bawić się intonacją głosu i jego barwą, to jego świat. Pamiętaj, że wszystko notuje w pamięci, jakby nagrywał na płytę CD i może to powtarzać w najmniej spodziewanych sytuacjach. Słuchowiec lubi kryteria, więc jeśli wytworzycie swój ulubiony rytuał seksualny, będzie nim zachwycony i będzie chciał powtórek…

Wzrokowiec będzie patrzył i podziwiał, więc seksowny strój, fryzura, makijaż to jest to, czego potrzebuje. Im więcej warstw odkryjesz, tym lepiej. Pamiętaj o ciągłej zmianie stroju, aby mógł Cię podziwiać, i kreowaniu się w coraz innej roli. W scenach intymnych pamiętaj o zapalonym świetle, aby Cię widział (chociaż świece). Pasująca do wystroju wnętrza pościel też będzie OK. Nawet, kiedy zakładasz fartuszek do kuchni, możesz to uatrakcyjnić zapominając o jakiejś części swojej garderoby… Zaskakuj go ubiorem, ale też różnorodnością stylizacji waszego mieszkania. Dbaj o wnętrze, w którym mieszkacie, bo wtedy lepiej będzie w nim wypoczywał. Myśl też o wystawach, gdzie będzie podziwiał piękno sztuki, albo wycieczkach ,gdzie wchłonie go piękno krajobrazu… Znając partnera znajdziesz, z pewnością, najlepsze rozwiązanie. To ciągłe zaskakiwanie i podziw w stosunku do Twojej osoby zapewni Ci atrakcyjność związku, a poza tym, jest fajną zabawą, inspirującą Cię do kreatywności.

Kinetestyk to świat emocji, ekspresji, gestykulacji, smaku, zapachu… więc dobrym jedzeniem trafisz do jego serca. Jeśli odkryjesz, że to smakosz, to dobrym prezentem jest wino dopasowane do jego smaku lub smacznie przyrządzone jedzenie. Nie przechowuj produktów w lodówce zbyt długo. Odkryje, że śmietana ma już 2 dni, a mięso smakuje jak podeszwa już następnego dnia. Jeśli jego dominującym zmysłem jest dotyk to sceny miłosne polegające na wszelkiej formie pieszczot i masażu sprawą mu prawdziwą radość i dostarcza głębi doznań. Nie musisz dbać o estetykę tylko wygodę waszych scen miłosnych, więc nie piękna pościel i Twoja tiulowa bielizna, a wygodne łóżko i delikatna pościel sprawią mu większą rozkosz. Oczywiście warto pytać o to, jak zapewnić mu głębię doznań i uważnie słuchać jego potrzeb. Wycinaj mu metki z koszul i swetrów, bo ma skórę delikatną i wrażliwą na sztuczne, szorstkie tkaniny. Myśl w duchu jego odczuć, przeżyć i emocji, a będzie Twój na wieki. Kinestetyk to gestykulacja i eksplozja emocji. Jeśli więc coś opowiadasz, rób to z ekspresją. Życie towarzyskie też pewnie będzie dla niego atrakcją pomiędzy intymnymi, pełnymi ciepła kolacjami we dwoje. Chętnie będzie zapewniał Cię o swoich uczuciach, a Ty odwzajemniaj się tym samym. Zadbaj o wygodny fotel dla niego i zrozum jego potrzebę ruchu. Nie staraj się nad tym zapanować. Ten typ tak ma. Kinestetyk to ciepły, chętny do przytulania się facet, a to w życiu może być ważne… (coś o tym wiem ).

Wszystko to pisałam z pozycji kobiety, która dba o swojego ukochanego mężczyznę i chce jak najpełniej zaspokoić jego pragnienia erotyczne, oraz inne ważne w życiu potrzeby. Oczywiście wiem, że Wasza elastyczność PANOWIE, pozwoli Wam, zgodnie z zasadą wzajemności zadziałać wobec swoich ukochanych kobiet i równie precyzyjnie zadbać o ich potrzeby. To z kolei doprowadzi do harmonii w waszym związku i pełni satysfakcji dla wszystkich zainteresowanych. Niech egoizm odzywa się tylko wtedy, kiedy zostanie zagrożone Wasze terytorium. Wtedy trzeba będzie odwołać się do asertywności dla zachowania zdrowych podstaw Waszego związku.

Zapraszam do poznania naszej oferty warsztatów dla par.
Jeżeli potrzebujesz indywidualnej konsultacji, skontaktuj się ze mną e-mailowo.

czwartek, 31 stycznia 2013

Początkowa faza związku

Pragniemy miłości, chcemy przeżywać romantyczne uniesienia. Szukamy partnera, który nas zauroczy, spełni nasze oczekiwania. Patrzymy na aparycję, pozycję społeczną, oceniamy dopasowanie seksualne, czy „iskrzy” w sytuacjach intymnych, badamy odpowiedzialność, pracowitość…
  
Po fazie burzliwej eksploracji rynku wylądowaliśmy we właściwej przystani u boku swojego wymarzonego partnera. I co? I nic. Nie ma lekko. Teraz czeka nas ciężka praca wzajemnego docierania się, ustalania zakresów obowiązków i szukania granic tolerancji. Po zawarciu związku małżeńskiego niektórym wydaje się, że tę kobietę/tego mężczyznę mają już na własność. Chciałoby się powiedzieć veni, vidi, vici, a to niestety dopiero część sukcesu. Wraz z docieraniem się związku i wydłużaniem stażu małżeńskiego, spada wzajemna fascynacja seksualna, rosną za to wzajemne oczekiwania partnerów. Obowiązki zawodowe i domowe koncentrują naszą uwagę, zmęczenie zaczyna dominować w naszym życiu, pogoń za pieniądzem dominuje w naszym myśleniu. Chcemy się sprawdzić w swoich nowych rolach. Co robić, aby między dwojgiem kochających się ludzi, nie wygasło uczucie? Jak pielęgnować związek? Jak zadbać, aby traumatyczne zjawisko, jakim jest zdrada, ominęło nasze gospodarstwo? Co robić, by satysfakcja z bycia razem, zamiast statystycznie maleć, proporcjonalnie do ilości wspólnie spędzanego czasu, rosła?

Po fazie romantycznych uniesień i przynoszenia kwiatów przechodzimy do fazy stabilizacji związku. Mamy wypracowane strategie „obijania się w kuchni”, znamy swoje przyzwyczajenia, budujemy wspólne znajomości. Jeszcze z rozrzewnieniem patrzymy na obrączkę, symbol naszej przysięgi małżeńskiej, choć zaczynamy powoli wpadać w rutynę dnia codziennego i - niestety - zapominamy o innej ważnej zasadzie. Od momentu zawarcia związku małżeńskiego trzeba nieustannie „dodawać do ognia”, by miłość nie wygasła. Dlaczego jest to tak ważne we wczesnej fazie związku? Wynika to z dziwnej prawidłowości, że wraz z faktem „usidlenia drugiej połowy”, znika motywacja do tego, by się podobać partnerowi. W okresie zalotów kobiety stosują przeróżne zabiegi zwiększające swoją atrakcyjność, dbają o wizerunek, mężczyźni ćwiczą na siłowni i chwalą się sukcesami zawodowymi. Wszystko po to, by zrobić dobre wrażenie na obiekcie swoich zainteresowań. Małżeństwo staje się aktem akceptacji siebie nawzajem i potwierdzeniem atrakcyjności partnera, co powoduje, że znaczny procent ludzi rezygnuje ze starań, by pozostać atrakcyjnym dla partnera. Kobiety stają się "swobodniejsze" w ubiorze, zapominają o makijażu, pozwalają sobie na mniej restrykcyjną dietę co natychmiast przekłada się na zwiększenie masy ukochanego ciała, którego nigdy dosyć, a sprawność faceta wyraża się w donoszeniu kolejnej porcji pierogów, a jeśli chodzi o muskulaturę dbają głównie o „mięsień piwny”.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Dbajcie o swojego partnera, troszczcie się o niego i szanujcie go

Dzisiaj przedstawię swój komentarz do trzeciego sekretu udanego małżeństwa wg Elizabeth i Charlesa Schmitz (Building a love that lasts): Dbajcie o swojego partnera, troszczcie się o niego i szanujcie go.

Dbałość o partnera, wzajemny szacunek i troska, to codzienne budowanie więzi. To wyraz miłości i potwierdzanie wartości związku dla jego partnerów. Bez tych wartości żadna kochająca się para nie może istnieć i nie przetrwa próby czasu. Te wartości to pokarm, którym karmi się związek na co dzień, bez względu na to, czy w panuje w nim zgodność, czy istnieje różnica zdań w konkretnej sytuacji. Wzajemny szacunek pozwoli szybciej osiągnąć porozumienie nawet w razie trudnego do rozwiązania konfliktu.

Troska o partnera to codzienne podsycanie miłości, niewerbalne informowanie tej drugiej osoby, że się ją kocha. Kojarzy mi się to z codziennym podlewaniem roślin na tarasie, aby cieszyły oko możliwie najdłużej, gdyż relacja oparta na dbałości i wzajemnym szacunku to inwestycja w trwałość związku. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę na słowo wzajemny. Jest ono kluczowe i świadczy o tym, że obie strony są równie zaangażowane w budowanie związku i podtrzymywanie więzi. Obserwowaliście pewnie, mam nadzieje, że nie we własnym związku, sytuację jednostronnego zaangażowania. Łatwo się domyślić, jak czuje się ta druga strona, pozbawiona dbałości partnera, troski czy szacunku. Zwykle kobiety są taką opiekuńczą stroną w związku. Często przejmując inicjatywę bycia troskliwym zabierają mężczyźnie możliwość odwzajemnienia się tym samym. Zdarza się, że kobieta staje się nadopiekuńcza i zaczyna narzucać się w dbałości o partnera wykonując za niego czynności, w których z powodzeniem świetnie sobie radzi. Z czasem, takie reguły gry wchodzą w nawyk mężczyźnie zwalniając go z często z podstawowych obowiązków, a w kobiecie narasta przekonanie o wykorzystywaniu jej w codziennym życiu. Zwykle ten nierówny podział obowiązków staje się źródłem konfliktu.

Ja nie jestem za stereotypową rolą kobiety w związku definiującą jej obowiązki z założenia. Jeżeli w domu kobiety panował taki model, jej matka tak robiła i dlatego, z pokolenia na pokolenie, przekazywany jest ten sam wzorzec zachowania, wzorzec pełnego serwisu dla mężczyzny. Nie mam nic przeciwko temu, aby tak się działo, jeśli to jest uzgodnione, uzasadnione sytuacją, ale przede wszystkim wynika z chęci, a nie obowiązku. Dużo łatwiej jest wyprasować koszulę mężowi, bo chce się mu pomóc w konkretnej sytuacji, niż wiedząc, że to mój obowiązek tylko dlatego, że jestem kobietą. To oznaczałoby, że muszę sprzątać, gotować, prać, sprzątać, prasować, robić zakupy… tylko dla tego, że jestem kobietą. Mnie to ”muszę” bardzo wkurza. A świadomość, że jestem kobietą, jeszcze nie determinuje wszystkich moich obowiązków. Zdecydowanie wolę „chcieć”, nawet kiedy wykonuję te wszystkie czynności, kiedy rozumiem potrzebę ich robienia w danej sytuacji. Chcę też mieć przekonanie, że mój mąż jest gotowy do pomocy widząc mój wysiłek, bo ma do mnie szacunek i dba o mnie tak, jak o siebie, troszczy się np., o mój chory kręgosłup kiedy dźwigam zakupy. Ja natomiast troszczę się o niego, kiedy on potrzebuje wsparcia. To jest zdrowy związek oparty na zdrowych relacjach, a nie na stereotypach czy schematach. W naszym związku panuje zasada współdziałania, pomagania sobie w obowiązkach, które są koniecznym elementem codziennego życia. Dlatego w miarę możliwości razem sprzątamy, gotujemy czy wykonujemy codzienne prace, które realizowane przez jedną osobę trwałyby dużo dłużej i wymagałyby większego wysiłku.

Jednostronna inwestycja, w moim odczuciu, jest sygnałem, że trzeba się zastanowić nad funkcjonowaniem w związku. To sygnał ostrzegawczy o braku motywacji jednej ze stron, który należy potraktować naprawdę poważnie, rozważyć przyczyny, wyciągnąć wnioski i poszukać rozwiązań.

Model współpracy sprawdza się w naszym związku i powoduje, że czujemy współodpowiedzialność za nasze sukcesy i porażki. Są zwycięzcy i są pokonani, ale nie ma winnych, rozczarowanych, zniechęconych, czy wykorzystywanych. Może warto rozważyć też taki model u Ciebie? Zastanów się więc, jak funkcjonuje Twój związek? Czy jest obustronnie satysfakcjonujący i stabilny? Czy jest oparty na miłości, szacunku, wzajemnej trosce i dbałości? Jeśli nasz przykład skłoni Cię do refleksji, to uznam to za swój sukces.