Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakochanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakochanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 grudnia 2012

Od zakochania do miłości

Kiedy związek jest w fazie zakochania, podejmowanie jakichkolwiek decyzji związanych z przyszłością, czyli małżeństwem i zakładaniem rodziny jest przedwczesne. Partnerzy dopiero uczą się siebie nawzajem, podejmują wyzwania życia codziennego, uczą się rozwiązywać problemy, zderzają swój potencjał we wzajemnych działaniach współpracy.

Aby zapewnić sobie skuteczne porozumienie w związku i możliwość rozwiązywania problemów, potrzebne są umiejętności komunikacyjne, oparte na potrzebie wzajemnego słuchania, przyjęciu zasady pozytywnej intencji. Oznacza to założenie, że wszystko, co jest przekazywane przez partnerów, robione jest szczerze i z dobrą intencją. Celem rozmowy jest udzielenie informacji o wzajemnych potrzebach, analiza sytuacji, szukanie rozwiązań, a nie poszukiwanie winnego. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z własnych potrzeb, a większość nie daje sobie nawet prawa do ich posiadania. Tym samym trudno nam empatycznie odnosić się do potrzeb partnera i być gotowym do ich realizacji. Ważną zasadą jest udzielanie sobie informacji zwrotnej, zamiast wzajemnego oceniania, zwłaszcza na poziomie tożsamości i krytyki, która nie zawiera propozycji rozwiązań (jesteś..., ty zawsze…, ty nigdy…, nie potrafisz…). To oceny i krytyka eskalują poziom emocji, pozbawiając rozmówców szansy konstruktywnego szukania rozwiązań.

Istotnym elementem zapewniającym współpracę w związku jest otwartość i możliwość rozmowy na każdy temat. Tematy tabu są powodem oddalania się małżonków, gdyż narażają się na gromadzenie spraw, których nie mogą ujawnić oraz emocji, których nie mogą rozładować w atmosferze akceptacji i szacunku, wprost bez rywalizacji i manipulacji własnymi uczuciami.

Wynika z tego w sposób oczywisty, że podstawą budowania satysfakcjonujących relacji małżeńskich czy związku opartego na partnerstwie jest zwrócenie się ku sobie. Oznacza to pracę nad rozwojem osobistym i zawodowym, dyskusje zmierzające do wypracowania stanowiska, uczenie się asertywności, nazywania i wyrażania uczuć, emocji, nazywania potrzeb, udzielania sobie informacji zwrotnych w trudnych, problemowych sytuacjach, podobnie jak okazywania wdzięczności i satysfakcji ze wspólnego dzielenia się własnym życiem.

Każdy z nas ma wdrukowane jakieś schematy z przeszłości, które nieświadomie przenosi do własnej rodziny, powtarza w relacjach z innymi ludźmi. Ważne jest wzajemne zauważanie takich przeniesionych modeli funkcjonowania, uczenie się ich rozpoznawania i radzenia sobie z ich negatywnymi skutkami. Warto uczyć się dystansu do własnych opinii, przekonań, schematów myślenia i stereotypów. Wchodzić w świat potrzeb i opinii partnera oraz uczyć się jego punktu widzenia, aby uwolnić się od swoich rutynowych zachowań i nawyków. Takie funkcjonowanie zwiększa poczucie bezpieczeństwa i bliskości w związku. Współpraca stwarza możliwość rozwoju partnerów i zachowania prawa do współdecydowania i współodpowiedzialności. Staje się podstawą do budowania poczucia bezpieczeństwa w związku oraz bazą do długofalowych wzajemnie satysfakcjonujących relacji miłości. Wartości takie jak miłość, poczucie bliskości, uczciwość, akceptacja, szczerość oraz szacunek tworzą szczęśliwą rodzinę, która wychowa szczęśliwe dzieci. 


wtorek, 4 grudnia 2012

Czy to jest miłość, czy zakochanie?

Erich Fromm, filozof i psychoanalityk w swojej książce O sztuce miłości przeciwstawia zakochanie prawdziwej miłości. Podobnie buddyzm, hinduizm oraz inne religie wskazują Miłość jako najwyższą wartość. Miłość to wola budowania z drugą osobą partnerstwa opartego na głębokim zrozumieniu, poznaniu własnych potrzeb, szacunku, zaufaniu, trosce i wierności. Zwolenników takiej Miłości łączy uczucie silniejsze od zakochania, które przemija pozostawiając czasem pustkę. Zakochanie jest ulotne, gdyż nie możemy zbyt długo trwać w miłosnym upojeniu tracąc kontrolę nad własnym działaniem. Mogłoby się to przerodzić w stan patologiczny. Dlatego mechanizmy obronne powodują powolne zrzucenie zasłony i powrót do racjonalnego pojmowania świata. Nie znaczy to, że przestajemy kochać, wręcz przeciwnie, wchodzimy w świadomą fazę uczuć zwanych Miłością, która jest trwałym uczuciem budowanym przez lata i dojrzewającym wraz z partnerami. Jest budowana i wspierana trwałym fundamentem innych wartości oraz bliskością fizyczną. Może trwać i rozwijać się, zmieniając formę, a pozostawiając treść będącą silnym związkiem emocjonalnym opartym na bezpieczeństwie, partnerstwie i wzajemnej akceptacji. Jeśli zakochanie nie przerodzi się w trwałe, dojrzałe uczucie, jeśli powstające konflikty niezrozumienia pogłębiają się. Jeśli nie ma woli współpracy tylko walka o to, kto ma rację, jeśli konflikt i rywalizacja rządzi Waszym życiem, obwiniacie się, to sygnał, że trzeba zweryfikować myślenie o wspólnym życiu

Przyczyny niepowodzeń:
Brak gotowości do Miłości
Niestety jednym z problemów naszego współczesnego społeczeństwa jest brak gotowości do wchodzenia w tak silne związki emocjonalne oparte na Miłości. Brakuje odwagi do wspólnego rozwoju w związku, wzajemnej akceptacji słabych stron oraz nastawienie na współpracę w miejsce rywalizacji. Pozostaje tęsknota za Miłością, do której trzeba dojrzeć i otworzyć się na potrzeby kochanego partnera.

Brak prawa do rozwoju w związku
Modelowi Miłości w dzisiejszym świecie towarzyszy lęk przed bliskością, brak umiejętności budowania trwałych relacji opartych na zrozumieniu i poznaniu własnych zasobów, które kreują jakość związku. Małżeństwa, podążając za dobrami materialnymi i pogonią za karierą, nie dają sobie prawa i czasu do rozwoju w związku, uczenia się siebie i koncentracji na swoich potrzebach. Szkoda im czasu na pokonywanie pierwszych kryzysów i uczenie się na błędach skoro szybko można zamienić partnera na inny model, z którym nie będzie kłopotów.

Brak solidnych podstaw w budowaniu związku
Życie pod presją codzienności powoduje, że brakuje czasu na analizę dopasowania w związku zarówno przed jego zawarciem, jak również oparcia związku na solidnych podstawach takich jak wartości, dopasowanie zasobów, poznanie cech osobowości, charakterów, podobieństwa zainteresowań… Łatwiej też stwierdzić, że to nie był to udany związek niż przeanalizować porażki. Potrzebując ciepła, akceptacji, czułości, troski, większość osób próbuje te potrzeby zaspokajać w płytkich znajomościach, przelotnych romansach, okazjonalnym seksie... Przerażeni wyzwaniami dzisiejszego życia, narażani na stras i wyścig szczurów, najczęściej nie potrafi zaufać sobie i drugiemu człowiekowi, aby wejść w głębsze relacje obnażające słabości, wpuścić kogoś do swojej strefy intymności.

Ryzyko porażki
Tym bardziej, że decyzja o budowaniu związku opartego na bliskości niesie ze sobą ryzyko porażki. Boimy się ranienia naszych wartości, porażek, błędów, z których nie potrafimy wyciągać wniosków. Boimy się odrzucenia i braku akceptacji, więc wolimy nie ryzykować obnażania własnego ego.

Obciążenie przeszłością
Dodatkowym balastem jest obciążenie związku bagażem przeszłości, schematami z naszych domów rodzinnych i modelami małżeństwa nie zawsze godnymi naśladowania. Często sami potrzebujemy wsparcia, nie wierzymy w nasz potencjał, nie dostrzegamy swoich zasobów i mocnych stron. Obawiamy się braku akceptacji ze strony partnera i jego gotowości do budowania związku opartego na miłości, która dojrzewa wraz z nami i jest wartością samą w sobie, łącząca nas w jedna spójną całość.

Szukanie winnych
Istotnym powodem uniemożliwiającym tworzenie relacji opartych na bliskości jest poszukiwanie szczęścia i zaspokojenia potrzeb na zewnątrz, poza nami samymi. Konsekwencją takiej postawy jest oczekiwanie zmiany zachowania u naszego partnera jako panaceum na szczęśliwy związek. Nie szukamy obszarów zmiany w sobie, tylko towarzyszy nam myślenie, że udany związek to taki, w którym partner powinien się zmienić, aby nasz związek był szczęśliwy. Wychodzimy z założenia, że to partner jest winny naszych frustracji, on jest źródłem naszych problemów, powodem braku satysfakcji ze wspólnego życia. Znakomicie potrafimy definiować błędy partnera, pokazywać mu jego słabe strony, wytykać porażki, chociaż uczestniczymy we wspólnym życiu razem i możemy wpływać na nasze wspólne decyzje, przewidywać nadchodzące kryzysy. Zwykle mamy pod ręką listę powinności drugiej osoby, a nie koncentrujemy się na tym, co sami potrafimy wnieść konstruktywnego do naszej aktualnej sytuacji. Jak możemy przyczynić się do zaspokajania naszych wspólnych potrzeb.

Brak umiejętności komunikowania się
Skoncentrowani na sobie i swoich niezaspokojonych potrzebach, frustracjach i niespełnieniach nie potrafimy słuchać partnera, wyciągać wniosków, dyskutować, przedstawiając własny punkt widzenia, z zachowaniem tych samych zasad ze strony partnera. Chcemy egzekwować posłuszeństwo, oczekujemy słuchania naszych racji i spełniania naszych potrzeb. Chcemy akceptacji i rozumienia, ale sami nie jesteśmy skłonni do okazywania empatii i wyrozumiałości. Konsekwencją jednostronnej komunikacji i postawy roszczeniowej jest niezadowolenie obu stron, brak satysfakcji ze wspólnego życia. Towarzyszy nam atmosfera wzajemnych ocen i krytyki, często na poziomie tożsamości (Jesteś… ). Powoli zatracamy umiejętność słuchania się i wspólnego rozwiązywania problemów. Kłótnie zaczynają eskalować przesłaniając możliwość skutecznego porozumienia. 

poniedziałek, 26 listopada 2012

Zakochanie

Po serii wpisów na temat zdrady, separacji, rozwodu czas na coś bliższego tytułowi tego blogu, czyli o zakochaniu. Chociaż może się okazać, że to "miłe złego początki"...

Czym jest zakochanie?

Romantycznie:
Niewątpliwie to cudowny stan, który warto przeżyć. To zjawiskowe uczucie obezwładniające nasze zmysły, poczucie unoszenia się nad ziemią, przekonanie, że życie jest piękne. To postrzeganie świata i otaczającej rzeczywistości przez różowe okulary. Jest to absolutnie emocjonalny stan pozbawiony krytycyzmu i pesymizmu, dający wręcz poczucie mocy, siły olbrzyma. Obiekt naszych westchnień jest absolutnie doskonały, pozbawiony wad, jedyny i niepowtarzalny obdarzony bezwarunkową akceptacją... Życie bez ukochanej osoby traci sens, a każda chwila bez niej kojarzy się z bólem egzystencjalnym, tęsknotą i smutkiem. To ideał, któremu możemy wszystko wybaczyć.

Psychologicznie:
To stan zaburzenia emocjonalnego, niemal jednogłośnie uznawany przez psychologów, jako stan zbliżony do choroby psychicznej. Ze względu na oderwanie od rzeczywistości przypomina odmianę psychozy w lekkim nasileniu objawów. Podobnie jak w psychozie, w stanie zakochania, rozum „odlatuje na gumce”, krytycyzm i racjonalne myślenie opuszczają nasz umysł. Zostają zaburzone zdolności do logicznego myślenia, wyciągania wniosków i racjonalnego działania, także oceny. 

Ten stan zwykle trwa kilka miesięcy, choć właściwie pielęgnowany może trwać nawet do kilku lat. Odmianą zakochania pozbawioną doznań erotycznych jest miłość platoniczna.

Jak łatwo się zorientować, ten stan jest nieprawdopodobnie silnym emocjonalnie doznaniem, którego cechą podstawową jest zaburzenie funkcji poznawczych, których celem jest racjonalna ocena faktów i procesu zbierania informacji. Zakładamy różowe okulary, przez które postrzegamy świat, a zwłaszcza obiekt naszych uczyć. Pozytywny aspekt tego zjawiska jest taki, że niesieni na skrzydłach emocji jesteśmy gotowi  pokonać każdą przeszkodę. Niebezpieczne jest natomiast to, że możemy podejmować się wyzwań czasem kompletnie nieadekwatnie do naszych zasobów i postrzegać otaczające zdarzenia życzeniowo. Dlatego w odniesieniu do pojawiających się problemów mówimy: jakoś to będzie, nie martwmy się na przyszłość lub na pewno sobie poradzimy. Nic więc dziwnego, że po fali uniesienia, wobec nieracjonalnej oceny zjawisk, wkraczamy w fazę zdecydowanie mniej fascynującą. To faza przebudzenia, kiedy opada zasłona złudzeń, rozum powoli wraca na swoje miejsce i wkraczamy w fazę rozczarowania. Nie oznacza to, że obiekt naszych uczuć się zmienił, tylko zmieniła się nasza zdolność interpretacji faktów, wyciągania wniosków i racjonalnej analizy.

Dlatego podejmowanie decyzji w stanie „upojenia emocjonalnego”,  np. decyzji o małżeństwie, jest bardzo ryzykowne. Zapominamy o fazie testowania związku, wzajemnego nabywania wiedzy o sobie, uczenia się definiowania swoich  potrzeb i racjonalnej oceny zasobów osób, które będą ze sobą bardziej lub mniej efektywnie współpracować przez całe życie. Z tego powodu wiele małżeństw zawartych pod wpływem zakochania kończy się rozwodem, a zakochanie zastępują kompletnie inne niż do tej pory, uczucia. Wraz z opadnięciem „zasłony z emocji” pojawia się niechęć, złość, gniew, nienawiść… Tym uczuciom towarzyszy wzajemne oskarżanie się, atakowanie, szukanie osoby winnej i odpowiedzialnej za skutki błędnych decyzji, poniżanie i ranienie uznawanych do tej pory ważnych wartości,  takich jak miłość, uczciwość, wierność, godność… Te wszystkie negatywne odczucia sprawiają, że małżonkowie zapominają o przeżywanych wcześniej emocjach i o tym, jak bardzo byli szczęśliwi w początkowej fazie ich związku. Ta faza rozczarowania jest równie silna jak wcześniejsza fascynacja.